Płyniemy w stronę Dubrownika ,na początku idziemy na żaglach , wiaterek nam sprzyja ,ale po kilku godzinach jak na złość zaczyna wiać od dziobu i musimy dalszą drogę iść na silniku, przed nami jeszcze 50mil . Halsowanie na tak długim dystansie wydłużyło by drogę na pewno o ponad dobę.Mam pierwszy raz okazję obserwować delfiny które przez pewną chwilkę płyną wzdłuż naszego jachtuNiestety nie udaje mi się zrobić ładnych zdjęć:(.Wiatr zmalał do zera, tafla morza zrobiła się gładka i za nami rozpoczęło się kolejne widowisko - przepiękny zachód słońca który trwał prawie pół godziny w niesamowitych kolorach.
było na co patrzeć , zupełnie inna perspektywa z morza, na horyzoncie wszystkie kolory czerwieni
Skiper Geo podzielił nas na nocne wachty, od 20 do 23 Agnieszka z Justyną 23-02 Iwona z Piotrem 02-05 Ja ze Zdzichem.Przed nami było kolejne nowe doświadczenie, nanoszenie współrzędnych na mapę, wyznaczanie kursu, odczytywanie znaków świetlnych z latarni i pław i odnajdywanie ich na mapie. W ten sposób przez całą noc prowadziliśmy nawigację niezależnie od urządzeń GPS które oczywiście były na jachcie.
Noc była zimna i trzeba było się porządnie ubrać , chyba wszystko co miałem w torbie z ciepłych ubrań miałem wtedy na sobie :)Ja za sterem
Zdzichu wypatruje światła latarni
Około 05 zaczęło świtać i na horyzoncie ukazały się światła Dubrownika, tym razem obserwowaliśmy wschód słońca:) ,o spaniu nie było już mowy, gdzieś za godzinę mieliśmy dotrzeć na miejsce (jest już wtorek).W ciągu godziny zrobiło się zupełnie jasno i byliśmy już przy Dubrowniku. Geograf stwierdził że zanim wpłyniemy do mariny to warto zrobić rundę wzdłuż brzegu miasta i zobaczyć Dubrownik od strony morza. Pomysł był super , miasto i jego mury obronne robią ogromne wrażenie , jest co podziwiać
Po obejrzeniu miasta z morza obraliśmy kurs na marinę.Marina położona była z drugiej strony Dubrownika w zatoce w której był też port 
Do kei przybijamy o 07 ,droga z Komizy zajęła nam 21godzin z czego 16 pokonaliśmy na silniku.Po przycumowaniu ,zrobieniu klaru na pokładzie jemy śniadanie i zapada decyzja że zostajemy w Dubrowniku do jutra, mamy czas wolny wiec wreszcie można na chwilę zmrużyć oko :).Na 13 planujemy wycieczkę na stare miasto - piechotą jakieś 2km.Teraz idąc lądem mieliśmy okazję obserwować dla odmiany brzegi miasta z lądu Całe stare miasto Dubrownika to stara twierdza okolona do o koła wysokimi murami, które zachowane są do dziś w doskonałym stanie.Mury są zrobione w ten sposób że całą ich długość można przejść po ich szczytach podziwiając cudowną panoramę miasta i oglądać z góry śliczne czerwone dachy starych zabudowań.
Po wycieczce starym miastem i murami , spotkaliśmy się z Geo który do nas dołączył i razem zjedliśmy kolację w jednej z knajpek na starym mieście. A po kolacji podziwialiśmy uliczki Dubrownika podczas szybko zapadającego zmierzchu.
cdn.
24 maj 2008
Chorwacja 2008 - część 2
23 maj 2008
Chorwacja 2008 - część 1
Nie miną jeszcze rok od ostatniego mojego żeglowania w Grecji, a już udało mi się znowu pożeglować :). Tym razem pływałem po Adriatyku wzdłuż pięknych wybrzeży Chorwacji.Tygodniowy rejs odbył sie w maju , jego trasa z góry była ułożona na intensywne pływanie, wiodła z Kasteli położonej pomiędzy Trogirem a Splitem do Dubrownika i z powrotem.W sumie przez sześć dni przepłynęliśmy 256 mil morskich i zajęło nam to 111 godzin. Taki rejs doskonale nadaje się na staż potrzebny do wypływania przed przystąpieniem do egzaminów na kolejne (polskie)stopnie żeglarskie z czego skorzystała część naszej załogi.
Organizatorem rejsu była firma GLOBTOURIST z Kołobrzegu. Załoga składała się z sześciu osób plus Skiper którym okazał się Kapitan Janusz Kawęczyński znany i popularny w światku żeglarskim jako Geograf czy Geo i tu moje ukłony bo bardzo fajowy gość z niego!!! :).Naszym jachtem była Bawaria 36 z 2006 roku, troszkę ciasna ale w dobrym stanie - własność MasterYachtingu.
Mój wybór na rejs do Dubrownika był umotywowany tym że dopłynąć do Dubrownika nie każdy może pływając przez jeden tydzień w Chorwacji ,a już prawie nie możliwe jest to biorąc jacht w okolicach Zadaru. To jedno , następne to że w takim rejsie występuje pływanie nocne co było dla mnie nowością i sporym doświadczeniem, no i po trzecie pojechałem tam aby podczas rejsu odbyć szkolenie na międzynarodowy patent Issa na który właśnie czekam :) ,a uprawnia on w większości państw do samodzielnego wyczarterowania i pływania jachtem po morzu. Na rejs wybrałem się z kolegą Zdzichem:),pojechaliśmy moim autem. Chętnym na podróż autem powiem że trasa Jelenia Góra-Praga-Znojmo-Wiedeń-Maribor-Zagrzeb-Trogir wynosi w sumie około 1250km i przy szybkiej jeździe zamyka się w 11 godzin. Koszt jazdy dwulitrowym autem na gaz tam i z powrotem zamyka się w kwocie około 800zł, wliczając w to - dwie winietki czeskie(7dni) jedną austryjacką(10dni) i opłaty za chorwackie autostrady(około 50euro) , więc niema tragedii jeśli się jedzie w dwie lub więcej osób. Pozostała część naszej załogi przyjechała firmowym autobusem GlobTourista za 350zł, ale czas przejazdu dla niektórych to grubo ponad doba. Jest jeszcze możliwość lotu samolotem bo lotnisko znajduje się 5km od mariny i jakby dobrze poszukać na pewno jakieś tanie połączenie by się znalazło.
Marina Kastela która była naszą bazą wypadową , to nowiutka bo niespełna dwu letnia nowoczesna marina na ponad 800jachtów, naprawdę standard kej i sanitariatów jak w 5* hotelu, wszędzie czysto i przyjemnie. Niecałe 500m od mariny znajduje się wielki market w stylu tesco gdzie można przed wypłynięciem zakupić wszystko co niezbędne na rejs.Jedynym minusem mariny to parking za który trzeba po tygodniu zapłacić 50euro :(. Nasze zaokrętowanie na jachcie było zaplanowane na godzinę 17 w sobotę i pierwotny plan przewidywał od razu wypłyniecie i obranie kursu na Dubrownik, ale jak to bywa plany planami a życie co innego i pierwszą noc spędziliśmy w marinie co jeszcze bardziej wzmogło intensywność rejsu. Następnego ranka (niedziela) po naszym pierwszym śniadaniu na jachcie ,i zaprowadzeniu klaru udało się odbić od kei i wreszcie pożeglować na pełne morze zostawiając z tyłu Kastelę i widok na pobliski Split.
Naszym celem była oddalona od Kasteli o ponad 40 mil wyspa Vis i port Komiza

Trasa do Komizy zajęła nam ponad 10 godzin ,gdzie płynęliśmy zarówno na żaglach jak i silniku, do portu wpłynęliśmy na styk około 20 jako ostatni jacht dla którego było jeszcze miejsce przy portowym nabrzeżu i z powodu ciasnoty musieliśmy cumować dziobem do kei co jest prawie nie spotykane w tutejszych portach.Komiza to małe rybackie miasteczko-port, z bardzo starą zabudową wśród której znaleźć można kilka portowych knajpek , w których spędziliśmy dalszą część wieczoru popijając piwko :).Następnego ranka (poniedziałek) rozpoczął się jak dla mnie najdłuższy dzień tego rejsu, płyniemy do Dubrownika. Po zjedzeniu śniadania i dokonaniu zakupów w miejscowych sklepikach opuszczamy Komizę odrazu stawiajac żagle bo fajnie wieje
Przy okazji nasza załoga, od lewej Agnieszka, Justyna ,Zdzichu, za sterem Geograf, Iwona,Piotr no i ja pstrykam fotę :)
Obieramy kurs na pobliską wysepkę Bisevo na której mamy zobaczyć grotę do której można wpłynąć pontonem i jeśli jest się w tym miejscu około 11 to można zobaczyć jak promienie słoneczne odbite od wody oświetlają wnętrze jaskini.Niestety po dopłynięciu do jaskini okazuje się że morze jest tak wzburzone w tym miejscu i nie mamy żadnych szans na wpłyniecie do groty - grozi to rozerwaniem pontonu i porozbijaniem naszych głów o wąskie wejście do jaskini :( no cóż , fajnie się zapowiadało , ale nic straconego może kiedyś nadarzy się jeszcze okazja zobaczyć to miejsce.
Jest 11 i obieramy kurs na Dubrownik , przed nami prawie doba płynięcia non stop ponad 80 mil.
Rolex Capri Sailing Week 2008 - foto

W dniach 20-24 maja rozegrane zostały kolejne regaty pod znaku ROLEXA Rolex Capri Sailing Week Capri Regaty odbywały się wokół Włoskiej wyspy Capri.
Zdjęcia są wydania etatowego fotografa Rolexa - Carlo Borlenghi i pochodza z oficjalnej strony regat.



Więcej zdjęć w galerii poniżej.
![]() |
| Rolex Capri Sailing Week 2008 foto Carlo Borlenghi |
STANFORD ANTIGUA SAILING WEEK 2008

Przełom kwietnia z majem to tradycyjna data wielkiej imprezy żeglarskiej, rozgrywanej na wodach Antiguy na Karaibach. Już po raz 41 rozegrane zostały regaty STANFORD ANTIGUA SAILING WEEK
Więcej o regatach można przeczytać z ubiegłorocznej relacji którą tutaj opisywałem .


Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony imprezy i są wykonane przez profesjonalistę w temacie fotografii regatowej Tima Wrighta . Poniżej link do większej ilości zdjęć.
![]() |
| Stanford Antigua Sailing Week 2008 Tim Wright |
20 kwiecień 2008
Rolex Farr 40 - foto cześć 2
19 kwiecień 2008
Rolex Farr 40 - foto
W USA na Florydzie rozgrywane są obecnie mistrzostwa świata
Rolex Farr 40 Miami Beach
zawody odbywają się od 16 do 19 kwietnia 2008.
Poniżej zdjęcia z oficjalnej strony Rolexa , wykonane przez etatowych fotografów na tego typy imprezy Kurta Arrigo i Daniela Forstera





a tutaj link do większej galerii zdjęć z tej imprezy
![]() |
| Rolex Farr 40 World Championsh |







